|
|
|
| ||||||
|
|
góralu czy ci nie żal... Zawitaliśmy dziś do parafi naszej cioci na koncert górali:) W zeszłym roku też żeśmy byli i że nam się spodobało no to czemuby tego nie powtorzyć:) Czterech chłopa grało, śpiwało i tańcyło przez około godzine, jeden z nich jest księdzem i zarazem znajomym księdza z parafi cioci no i tak już trzeci rok z rzędu pryzjeżdżają do Wawy koncertować, przy okazji dowiedziałam się, że piosenka "góralu czy ci nie żal" wcale nie jest piosenka góralska he. W środe zawitaliśmy na sladowisko z Kamczatki, dzięcia bardzo średnie, opowieść mało wciągająca, ale mimo wszystko warto się było przejść i coś dowiedzieć o tym miejscu. Sajdowisk w Wawrszawie jest masa i jakby ktoś chciało to możeby bywać na jakimś kilka razy w tygodniu. Ja rzadko chadzam, bo sa wieczorami a jak Leszek w robocie no to sama bym musiala isc i jakbym wrocila no to on już by się kładł spać, teraz ma lużniejsze godizny pracy to skorzystaliśmy i poszliśmy. Raz byłam na jedenm o Rosji ale też mnie nie porwało. Najciekawsze odbywają się na Targach Turystyki na ul.Marsa. w Tym roku jedeno prowadzil Piotr Kraśko i na prawdę aż nie chciało się wychodzić. Ciekawe czy poprostu tak kiepsko trafiłam za tymi dwoma razami co byłam na slajdowiskach poza targami czy większość jest taka średniawa a na targi wydobywane są perełki i znani ludzie którzy maja gadane. Musze pochodzić częściej to będe mieć jakieś szerszy pogląd na tą sprawe. P.S Bilety na polskiegobusa nadal nie upolowane, może w poniedziałek wrzócą do serwisu i będzie można nabyć. Ach no i marzy mi się od jakiegoś czasu sweterek długi z jakimś norweskim wzorkiem:) Bardzo mi się podoba ta skandynawska stylistyka ubrań. Z marzeń mniej realnych no to fototapeta na ściane np. taka: http://www.fototapeta24.pl/getMediaData.php?id=1376109 :) Są też marzenia o ktorych nie da się powiedzieć czy są realne czy nie dopóki nie spróbuje się ich zrealizować. Jedno takie chodzi nam po główkach od czasu wizyty na stronie http://www.autostopemwswiat.pl/ a może jeszcze wcześniej gdzieś w nas było tylko jakoś bardziej ukryte...w każdym razie w tym roku w wakacje chcielibyśmy spróbować propracować trochę w norwegii, to w sumie też byłby jakiś test przez ewentualna podróżą do okoła świata:) Książkę "Prowadził nas los" mam zamiar przeczytać koniecznie i jak tylko skończe Dzienniki Stachury to będę na nią polowąć. Suyia mówiła, że bardzo inspirującą i ogółnie ciekawa. Taką i mnie sie wydała gdy natrafiłam na nią kiedyś w Trafficu jak szukałam przwodnika jakiegoś czy mapy szykując się do kolejnej podróży, już w tej chwili nie pamiętam nawet jakiej. Pamiętam tylko, że na dłuższy czas przykuła moją uwagę pośród innych które wtedy przegładałam, ale zapomniałam później o jej istnieniu, aż do chwili gdy natrafiłam na tą stronę (choć mam wrażenie, że kiedyś już też na niej byłam). testorowa 2012-01-07 02:39:05 skomentuj(0) ![]() Jednak sprawa z kompem okazała się prostrza niż sądziłam i dysk jest cały, a wszystko udało się naprawić zdalnie dzięki Dzwiedziowi:) Obawa przed utratą cennych danych spowodowała jednak to, że jak tylko go uruchomiłam to ponagrywałąm na płyty wszystko czego bym nie chciałą stracić i teraz moge sobei spokojnie śmigać już bez obawy, bo nawet jak coś się rozwali no to nic nie strace:) Sylwek u Dziwedziów minąl nam przy zabawie z Michalinką, rozmowach, winku i oglądaniu ich nowego domku:) Nawet nam przez chwile śniegiem przypruszyło ale rano nie było po nim śladu. Gdy wracaliśy kompletnie załadowanym pociągiem, który pryzjechał 20 minut za wcześnie i późnie sterczał na stacji a ludzie który wsiedli wcześniej myśleli, że coś się stało, że tak długo stoimi, ale jak im powiedzieliśmy o której planowy odjazd to się uspokoili. Oczywiście o upolowaniu miejsca nie było mowy, był nawet problem z tym by gdzieś znośnie ulokować się na podłodze, ale w końcu zasiedzliśmy w podłodze 1 klasy gdzie było ciepło i nieco miejsca się znalazło. No więc tak jadąc, pomyślałam sobie, że gdyby tak uruchoili dzienne połączenie polskiego busa do Kielc to można by za 1zł dostać się do Kielc a dalej podjechać osobówką, wiadomo trochę dłużej ale za to o ile taniej:) Przeglądam sobie wczoraj zwyczajono informacjie na Facebooku i patrze....uruchomili dzienne połączenie do Kielc, ale nie tylko bo też do Krakowa i Zakopca!! Nic lepszego trafić się nie mogło bo właśnie planujemy na luty wypad do Adama i Zosi do Krakowa i powrót w dzień byłby nam bardziej na rekę jak w środku nocy wyjazd i przyjazd skoro świt. W związku z tym, że są połączenie dzienne jest ich też więcej, a co za tym idzie większa szansa na upolowanie biletów za 1zł nawet na weekend. Dziś więc zasilłam swoje konto w 20zł i teraz co i rusz sprawdzam stronkę wyczekując ąz wrzóca pule biletów na terminy po 5 lutym:DD Tak to można podróżować, a przyznam, że właśnie podróżowania po polsce brakowało mi ostatnimi laty dość znacznie. Wyjazdy za granice są fajne ale mi wystarczy 1-2 na rok a reszte to chce po polsce sobie pojeżdzić, z ludzmi się pospotykać, pochodzić po naszych polskich górach, choć moimi górskimi marzeniami są Gorgany, Rodniańskie i Alpy:) testorowa 2012-01-04 01:06:01 skomentuj(2) ![]() Wybralam się dziś do knajpki, ale nie jakiejś tam kolwiek tylko do Spotkania ze szpiegiem gdzie za barem stoi Julka. Plan był taki, że odbiore osbie od niej foremki do pierniczków, zgram zdjęcia z Bystrej z zeszłego roku, posiedze godzinke i lece do domu, no ale przy grzańcu z wina i rozmowach z godzinki zrobiły się dwie, a potem przyszła Kasia z Pawłem, który też tam zawitali pierwszy raz (tzn. Kasia bo Paweł już był kiedyś), potem Arek z Agata a na koniec przyszła jeszcze Gosia i tym oto sposobem zamist wyjść o 17, wyszłam po 20: ) Niesamowite było to dla mnie spotkanie bo nie miałam pojecia, że ktoś poza mną się dziś tam jeszcze wybiera. Jutro śmigamy do Elvirki i Dzwiedzia na sylwestra, to juz będzie czwarty sylwester z nimi spędzony, w tym trzeci u nich z tym, że w ich nowym domku:) Z dobrych wiadomości to by było tyle na dziś ale jest i jedna niezbyt wesoła ale mam nadzieje, że wszystko się jeszcze da naprawić. Mianowicie zgrywam sobie zdjęcia i filmy od Julki, przejrzałam zdjęcia i chce sobie odpalić filmik, nie chce sie odpalić jendym programem więc usiłuje właczyć inny i tu nagle ...ciemno. Nic nie widac na ekranie, myślałam że to monitor, ale patrze no świeci się lampka, wącham - nie śmierdzi no to myśle sobie coś innego. Może mu coś odbiło i trzeba ponownie uruchomic, no więc odpalam. Patrze pojawiają się napisiki w dosie wiec mysa sobie no to wszystko ok, poprosto kolejny kaprys mojego kompa, no ale doszło do ładowania windowsa a konkretniej hasła i tu lipa, nadal ciemno. Agata mi potem na gg powiedziała że to mi dysk padł. Faktycznie żęxił tragicznie od dłuzszego czasu już no i Adam jak był ostatnio to mówił że pora go wymienić niebawem ale że teraz to drogie dyski bo była powódż w Tajlandi no to stwierdziłam, że poczekam aż będą trochę tańsze. No i wyszlo moje czekanie włąsnie. W sumie 98% rzeczy na których mi zalerzy to mam zgrane albo na cd albo na pen driva (tych dzisiejszych fotek i filmów od Julki nie) ale rozchodzi się właśnie o te 2% które mam nadzieje, że jakoś będzie się dało odzyskać. Właszcza zdjęcia Leszka z ostatniej roboty, bo tego nijak nie da się już powtórzyć a to są jego najlepsze, których jeszcze nie wrzóciłam do netu bo czekały spokojnie na obrobienie. testorowa 2011-12-30 02:41:20 skomentuj(0) ![]() Przybliżyli mi nieco góry, choć terytorialnie nadal dzieli mnie od nich niemiłosiernie dużo kilometrów i w mniej jak 7h w żadne nie dojadę to dzięki uruchomieniu przez polskibus.com połączenia Warszawa – Zakopane i możliwości zakupienia na tej trasie (jak i na innych u tego przewoźnika) biletów już od 1zł są one dla mnie łatwiej osiągalne, więc niejako znajdują się bliżej. Jakby być mogło gdybym nie skorzystała z takiej okazji już w drugim żucie puli biletowej:) Tak więc w styczniu jedziemy na Tatry na kilka dni. Jak pogoda dopisze to pochodzimy trochę po górkach, takich które na nadają się na pierwszy zimowy wypad w Tatry czyli Grześ, Rakoń, Gęsia Szyja czy Sarnia Skała bo ze zdobytych informacji wiem, że na takich sobie spokojnie poradzimy. Leszek nigdy nie chodził zimą po górach, ja dosłownie kilka razy ale nie były to Tatry. Jak pogoda będzie nieco gorsza to pojeździmy na biegówkach, śladówkach czy czymś podobnym bo tego jeszcze nie próbowaliśmy a nas kusi. Wiem też, że w styczniu będzie w Zakopanem wystawa „tatry w podczerwieni” czy jakoś tak więc z chęcią ją zobaczą. Zimą, jak wiadomo, wcześnie robi się ciemno więc czasu na pewno na wystawę nie zabranie, choć nie zamierzam spędzać dużo czasu w mieście, bo w końcu nie po to się w góry jedzie by po Krupówkach chodzić, choć wiem, że i tacy istnieją, ja jednak do nich zdecydowanie nie należe. Ma ktoś ochotę się dołączyć do wypadu? testorowa 2011-12-07 01:58:54 skomentuj(0) ![]() Wybraliśmy się z ciocią do Józefwa na grób Babci i plan był taki ze wrócimy pociągiem i autobusem a ciocia pochodzi po innych grobach a póżnieij odwiedzi rodzine na objedzie. Pochodziliśmy jednak razem a później również razme dowiedziliśmy napierw jedna ciotke która mieszka w zabytkowym domu którego środkowy ganek pochodzi jeszcze z czasów przed I wojną światową. Oczywiście wszystko było remontowane ale z zachowaniem pierwotnego klimatu. Dom jest z drewna, ma 3 ganki i podzileony jest na 2 części dla 2 rodzin. Jedna ma około 150 metrów a dróga jest neico mniejsza. Całości nie zobaczyliśmy bo ciocia zajżała tam w sumie tylko w celu obejrzenia nowej inwestycji tj. podjazdu do bramy, który mi akurat zupełnie się nie podobał bo gustuje w starociach bardziej a niżeli w nwościach. Ciocia którą odwiedziliśmy zajmuję się zbieraniem lalek, nie wiem ile liczy jej kolekcja ale sa poromieszczane w róźnych częściahc tego domu, któy posiada kaflowy piec choć nie używany, starną odmalowane szafę i mase rozmaitości dodajacych mu uroku. Z tyłu domu jest oczko wodne nad którym rosną białe trawy, nie wiem jak nazywa się ta roślina ale w dotyku są jak jedwab. Obok trwa soti posążek przywieziony z grecji. Atmofsera jets iście bajkowa a uroku dodawała jeszcze ciepła jesienna pogoda. Mglista i zarazem deszczowa z temperaturą około 13C. Na ganku z tyłu domu wiźsi też obra namalowany przez mojego wujka, chyba drugi jaki namlowal w życiu przedstawiający chleb z masłem i nóż.Po wizycie w malownicyzm domu zamaist wracac w swoje zakamarki pociągiem pojechaliśmy wraz z ciocia i wujkiem do drugiej cioci któr też mieszka w Józefowie gdzie zasiedziliśmy się do wieczora. Tam magi domu już nie było ale za to pięny zapach drzewn na podórku i smaczne potrawy w zaciszu, choć ulica niedaleko to jednak nie da się ukryć, że nie jest to Warszawa. Jedni mawiają, że wszedzie dobrze ale w domu najlepiej. Możliwe, tylko, że ja nieustannie tego lokum na Bródnie nie uznaje za swój dom a jedynie poczekalnie z której mam nadzieje kiedyś do wymarzonego domu się wydostać wreszcie. testorowa 2011-10-31 02:31:10 skomentuj(0) ![]() Dziś wybrałam się z Gosią na spacer na starówkę, pogoda piękna nam dopisała a i zabrałam ze sobą Canona analogowego i gdy Gosia pojechała jeszcze trochę pochodziłam samotnie. Jutro wybieram się z mężem na spacer bliższy bo osiedlowy. Jadąc dziś na spotkanie z Gosią, z okna autobusu ujrzałam kolo gmachu naszej gminy dziwaczne konstrucje z opon i palet. Początkowo myślałam, że to jakieś rzeczy pozostawione przed kolejną budową, ale po dokładniejszej obserwacji okazało się że są ta umyślne konstrukcje recyklingowe, pierwsze tego typu powstałe miejsce w polsce:) Jutro więc spacerujemy celem dokłądniejszego przyjżenia się owemu zjawisku. Wszystko odbywa się w rama projektu http://www.re-blok.pl/ testorowa 2011-10-19 03:37:10 skomentuj(2) ![]() Rocznica niebawem minie jak moje myśli zaokienne ruwaja gdzieś w przestworzach a nie znajdują zakotwiczenia na blogu. Znadjują je na forum stachuriady, w rozmowach na fb czy gg, znajdują ję w opisywaniu podróży choć jakoś tutaj nie mogą dotrzeć. Postanowiłąm przełamać tę ciszę nie z podowu jakiś wydarzeń, raczej z nadzieję że powrócę tu na dobre a najbliższym czasie. Ktoś tu jeszcze zagląda? Może zamieszcze relacje z wakacyjnej podróży, może z tej po wakacyjnej. Chociaż wakacje to dla mnie tylko teoria bo przeciez ani się nie uczę ani nie pracuje. Mamy taki pomysł by w wakacje jechać do Norwegii do pracy. Wiele słyszeliśmy dobrego ale zobaczymy czy coś z tego wyniknie. To moje nie pisanie wynika też trochę chyba, jak teraz myślę, z tego że czesto tu pisałam o tym co planuje a więszkość z tych planów nigdy się nie zrealizowała, teraz nie chcę by sytuacja się powtórzyła ale widzę że jest to nieuniknione bo taką już mam naturę, że mówię i myślę głównie o tym co było albo o tym co będzie a w tu i teraz jestem nieobecna. Myślę, że to żle a nawet bardzo żle, ze z tego wynika niedoceniania chwili obecnej, upiększanie przeszłości i marzenie o przyszłości. Ostatnio na fb trafiłam na zdanie kótre bardzo do mnie pasuję a myślałam, że tylko ja tak mam. Brzmiało ono mniej więcej tak: "gdybym za dnia robił to co planuje nocami, już byłbym panem świata". Tak więc jeśli znowu do kolejnej notki minie rok, będzie to kolejnym potwierdzeniem prawdziwości tego zdania. testorowa 2011-10-15 03:15:31 skomentuj(0) ![]() |
ZDJĘCIA MOJE I INNYCH
Moje fotki Inna moja storna z fotkami Adam Chicku Chicku 2 Olcia Olcia 2 Olcia 3 Kasia Nowicka Becia Krzysztof Chmiel Suyia POlek .:INNE ALEJE:. Moje wiersze Moj profil w last.fm Wszystko o tanim podróżowaniu Niesamowici ludzie Pomysłowo Ciekawie o świecie Spacery po warszawie Pocztówkowa wymiana międzynarodowa Miłośnicy gór:) Twardoch - Ludzionki św.Anna W górach jest wszystko co kocham Maleo Schronisko Myśli Portal dla podróżujących Wszystko o Photoshopie Stachuriada Chcesz wiedzieć co czytam? Zosikowe lektórki - portal żony mojego przyjaciela:) Paulini - Długa WPP | ||||||